Kompas inflacyjny Varadiego – nowa strategia sektorowa TAA
Mieliśmy barometr, mieliśmy sejsmograf. Teraz czas na kompas! Jak pisałem w artykule na temat barometru gospodarczego, wykorzystywanie urządzeń pomiarowych z fizyki (i innych działów nauki, np. geografii) to jedno z moich ulubionych źródeł ich nazewnictwa. Dlatego cieszy mnie prezentacja nowej strategii: alokacja na podstawie modelu kompasu inflacyjnego.
Przypominam, że niniejszy blog ma charakter edukacyjny i badawczy, i nie stanowi rekomendacji żadnej inwestycji czy kupowania i sprzedawania jakichkolwiek produktów finansowych. Podawane instrumenty są przykładowe. Inwestuj świadomie i rób własne badania. W szczególności zwróć uwagę na zastrzeżenie ogólne tego bloga.
Zastrzeżenie
Nowy model i nowa strategia
Autorem jest znany w świecie Quantów (analityków ilościowych rynku finansowego) David Varadi, twórca bloga CSSAnalytics. Polecam ten blog, istnieje już grubo ponad 15 lat i nadal publikuje fajne pomysły i przemyślenia z tematyki ilościowego inwestowania. To kopalnia wiedzy, a szczególnie teksty z lat wcześniejszych pokazują dobrze ewolucję autora w tym temacie.
Strategia jest dość świeża, pierwsza wersja o nazwie Growth ans Inflation Sector Timing Model pojawiła się w marcu 2025 roku, a przebadana niezależnie przez AllocateSmartly była w kwietniu 2026 – artykuł na ich stronie tutaj:
[David Varadi’s “Growth and Inflation Sector Timing”, a Wildcard Strategy – AllocateSmartly]
Chwilkę później, bo w lipcu 2026 autor udostępnił jej ulepszenie, już z nazwą Inflation Compass Model, a tuż po tym, w sierpniu 2026, AS dodało swój własny research i uwzględniło także tę wersję w swojej bibliotece:
[Taming the Wildcard: David Varadi’s “Inflation Compass” – AllocateSmartly]
Bardzo dużo cennych informacji zawartych jest już w tych przytoczonych artykułach, więc nie będę ich powielał – opiszę tylko podstawowe założenia, wyniki i wnioski, a po szczegóły działania odsyłam Cię do źródłowych artykułów powyżej.

Jak to działa
Model dzieli całą rzeczywistość rynkową patrząc tylko na dwie zmienne:
- relację kursu S&P500 do jego 200-sesyjnej średniej – co określa trend: rosnący lub spadający,
- 5-letnie breakeven inflation rate, T5YIE, czyli różnica w oprocentowaniu obligacji inflacyjnych 5-letnich versus obligacji stałokuponowych rządowych 5-letnich (w USA) – co określa inflację: rosnącą lub spadającą.
Trend
O ile sytuacja z trendem na S&P500 jest banalnie prosta, to sytuacja z inflacją jest jednak bardziej skomplikowana, bo do samej krzywej T5YIE (którą można bez problemu pobrać ze stron serwisu ekonomicznego rezerwy federalnej FRED, tutaj) dobrany jest szereg warunków, które muszą zostać spełnione.
Inflacja
Po pierwsze musi ona być powyżej 2.0%, czyli powyżej celu inflacyjnego rezerwy federalnej. Po drugie musi być spełniony warunek BE-momentum: jest ona wyżej niż 60 sesji temu albo asset-momentum, czyli autorskiego wskaźnika opracowanego przez Varadiego.
Dwa koszyki sektorów: pozytywny i negatywny
Wychodzi on od obserwacji, że w różnych reżimach rynkowych (wzrost przy niskiej inflacji, tzw. region „goldilocks”, złotowłosej, stagflacja, deflacja, itp.) różne sektory radzą sobie lepiej i gorzej. Na przykład w czasach silnej inflacji zazwyczaj dobrze radzi sobie energetyka, czyli sektor XLE. Z kolei w czasach spokojnego wzrostu najlepiej radzi sobie technologia, XLK. Z kolei w czasach spowolnień lepiej radzą sobie sektory defensywne, jak na przykład sektor użyteczności publicznej, XLU, czy dóbr podstawowych, XLP.
Dlatego tworzy on dwa koszyki:
– pozytywny, czyli taki który najlepiej radzi sobie w reżimie wzrostu gospodarczego (technologia + energetyka + finanse + materiały) i
– negatywny, czyli taki który najlepiej radzi sobie w reżimie spowolnienia (sektory Utilities, służby zdrowia, i dóbr podstawowych).
Dla tych dwóch koszyków „testowych” mierzona jest krzywa kapitału, dzielona jedna przez drugą, i sprawdzane jest, czy 60-sesyjna linia regresji na takim wskaźniku jest rosnąca.
Mniejsza o szczegóły techniczne, chodzi po prostu o to, czy silniej rosną sektory ofensywne, czy defensywne. Jeśli tak, reżim jest inflacyjny, nawet wtedy kiedy T5YIE ma momentum słabnące.
Warto też nadmienić, że energetyka ma w tym wskaźniku wagę 3x większą (1/2) niż pozostałe sektory ofensywne (1/6), więc jest tu istotnym składnikiem tego pomiaru.
Na czym i kiedy handluje
Jak w większości strategii taktycznej alokacji aktywów (TAA), o czym pisałem choćby w klasyfikacji strategii w ścieżce systematycznego inwestora, strategia handluje tylko raz w miesiącu. Wszystkie powyższe wskazania sprawdzane są raz na miesiąc.
Po tym wszystkim strategia wskazuje na jeden z 4 obszarów: wzrostowy, reflacyjny, stagflacji lub dezinflacji. I w zależności od tego dobiera alokację na kolejny miesiąc.
Strategia wybiera między pięcioma ETFami sektorowymi rynku amerykańskiego: XLK (technologia) w razie wzrostu bez inflacji, XLE (energia) w razie wzrostu inflacyjnego, XLU w przypadku braku wzrostu i rosnącej inflacji, oraz XLP (dobra podstawowe) i IEF (obligacje średnioterminowe) w ostatnim scenariuszu dezinflacyjnym. Czyli dość agresywnie: wszystko w jeden sektor na cały miesiąc wprzód.
Algorytm postępowania w Strategii Kompasu Inflacyjnego
Zanim przejdziemy dalej, rzućmy okiem na flowchart decyzyjny, algorytm postępowania przy każdej iteracji.

Jak widać, co miesiąc zaczynamy od sprawdzenia wyników 2 gałęzi: trendowej (to łatwa część, po prostu czy S&P500 jest nad swoją średnią) oraz inflacyjnej (tu trzeba trochę więcej obliczeń, więc lepiej zakodować to jakimś skryptem).
Po dokonaniu obliczeń dochodzimy do tego, jaka powinna być alokacja na kolejny miesiąc.
Jak taka strategia sobie radzi?
Wyniki
Wyniki – tabela
| Miara | Wartość |
|---|---|
| Start | 2003-06-30 |
| Koniec | 2026-08-13 |
| Ile lat | 23.09 |
| Stopa zwrotu % | 10 830.1% |
| CAGR % | 22.55% |
| Zmienność anualizowana % | 19.39% |
| Sharpe | 1.15 |
| Sortino | 1.06 |
| Max Drawdown % | -24.4% |
| Max DD szczyt | 2026-05-19 |
| Max DD dołek | 2026-07-29 |
| MAR | 0.92 |
| Ulcer Index | 6.33 |
| Ulcer Performance Index (UPI/Martin) | 3.56 |
| Liczba transakcji | 71 |
| Zyskownych % | 67.6% |
| Profit Factor | 6.41 |
| Średni zysk % | 13.63% |
| Średnia strata % | -4.44% |
Wyniki – wykresy
Poniżej wykres w USD, a pod nim ta sama strategia przetransformowana do PLN.


Wyniki – mapa
Na potrzeby porównań z innymi strategiami, wrzucam wynik od końca 2019 do końca 2025, i przetransformowany do PLN. Żeby było równorzędne porównanie, w podobnym standardzie jak to robiłem przy okazji strategii Uplift Momentum. Dlatego załączam też jej wyniki, jako punkt odniesienia.

Mapa reżimów
Ostatni wykres, który przygotowałem to zaznaczenie wskazań modelu kompasu inflacyjnego po prostu na wykresie indeksu S&P500.
Indeks podzielony jest tu kolorami na 4 regiony – zgodne z kompasem inflacyjnym:
- Reflacja, gdy trend indeksu jest w górę i inflacja również rośnie,
- Wzrost (angielskie „goldilocks”, okres złotowłosej w gospodarce), gdy trend indeksu rośnie, a inflacja jest niska,
- Stagflacja, gdy trend indeksu spada, a inflacja rośnie
- Dezinflacja / deflacja, gdy trend indeksu jest spadkowy i inflacji również.

Omówienie
Cóż, wyniki są dość rewelacyjne. Widać to szczególnie dobrze na mapie wyników funduszy, gdzie strategia deklasuje prawie wszystkie inne (dotrzymuje jej kroku, a nawet przewyższa ją, jedynie Uplift Momentum Adriana Folwarskiego na akcjach amerykańskich).
30% CAGR w niedawnych 6 lat jest być może anomalią, ale nad 23% w długoterminowym backteście (za 20 lat) trudno jest przejść obojętnie.
Lampką alarmową jest tu jednak fakt, że największy drawdown (obsunięcie) strategii miało miejsce… dosłownie przed chwilą, już kilka miesięcy po publikacji strategii, co sugeruje, że albo jest ona przefitowana, albo wręcz przeciwnie: jest to jeden z lepszych momentów jej stosowania, skoro mamy historycznie duży drawdown i okazję powrotu do dobrego zachowania w przyszłości.
Z całą pewnością jest to strategia wysokiego ryzyka: co miesiąc pakujesz całe oszczędności w jeden tylko sektor akcyjny. Jednak jak trafisz, nagrody za to działanie są znaczne.
Dla mnie to trochę za ostro. Mógłbym poświęcić tej strategii jakiś kapitał, ale nie cały swój kapitał. Nawet jeśli ktoś nie planuje jej jednak stosować literalnie, samo śledzenie sygnałów inflacyjnych może mieć sens – szczególnie w połączeniu z innymi strategiami i podejściami.
Z pewnością wśród ryzyk podkreśliłbym też potencjalne duże zmiany gospodarki w przyszłości – w tym modelu energetyka (sektor XLE) stanowi dużą wagę i jest on dziś zdominowany przez firmy związane z sektorem ropy naftowej; jeśli w przyszłości energetyka generowana będzie bardziej przez inne źródła, a ten sektor nie zdąży tego odzwierciedlić, wartość prognostyczna koszyka sektorowego (w którym XLE stanowi aż 50% wagi) może się pogorszyć.
Kolejne ryzyko to cel inflacyjny amerykańskiej rezerwy federalnej: obecnie jest to 2%, i taki też jest punkt odcięcia w warunku inflacyjnym schematu postępowania. W razie zmian polityki monetarnej w przyszłości, być może inna wartość okaże się lepsza, bardziej optymalna, niż obecnie dobrana.
Natomiast dość niskie jest ryzyko doboru parametrów – sam autor na swojej stronie wykonał bardzo fajne analizy stabilności wyników tej strategii, z których wynika, że o wiele mniej czuła jest ona na zmiany parametrów (takich jak wspomniane 2% celu inflacyjnego), niż np. na dzień dokonywania handlu. Obsunięcie wykonania transakcji wynikających ze strategii o 1 czy 2 sesje później przekłada się na wynik strategii mniejszy o 3-4% w długim terminie. To duża różnica. Wyniki wciąż są bardzo dobre, ale to coś na co trzeba uważać.
Warto zauważyć, że pomysł jest tu dość podobny do opisanego już na blogu barometru F-trust, z tą jednak kluczową różnicą, że tam decyzję podejmuje zespół dyskrecjonalnie (nie ma, przynajmniej publicznie dostępnych, dokładnych reguł doboru reżimy inflacyjnego przez zespół F-trust), a w niniejszej strategii mamy konkretne, weryfikowalne, ilościowe warunki wejścia. Które łatwo zreplikować i sprawdzić samemu. Druga sprawa, że tam jako drugi wymiar „barometru” brany jest pod uwagę trend PKB gospodarek, a tu po prostu trend indeksu S&P500.
Dalsze kierunki badań
Dla osób zainteresowanych polecam przyjrzenie się innym instrumentom w tych samych reżimach – przykładowo odkryłem, że zamieniając proponowane przez autora „50% w XLP + 50% w IEF” w fazie deflacyjnej, na zwykłe 100% IEF, wynik wychodzi praktycznie taki sam, z krzywą kapitału tylko odrobinę zmienioną. To drobne ułatwienie, a zmniejsza konieczną liczbę transakcji (i stosowanych instrumentów), czyli także zmniejsza opłaty i ryzyko pomyłki.
Można by też dodać warunek momentum relatywnego w tej fazie (a nawet i też w innych), żeby nie zawsze mieć ślepo obligacje IEF, ale czasem krótkoterminowe instrumenty pieniężne, gotówkę, jeśli akurat obligacje radzą sobie słabo.
Próbowałem też zamienić warunek trendowy na mój preferowany wskaźnik OECD CLI, ale to okazało się w tej strategii działać ok, ale bez rewelacji – CAGR zmniejszył się o 3%, maxDD też, o 2%, ale Sharpe i MAR ratio pozostały praktycznie takie same.
Można też poeksperymentować z posiadaniem samych obligacji inflacyjnych TIPS, na których oprocentowaniu wskazania modelu się opierają. Tego nie próbowałem.
Dla zainteresowanych jest tu co robić. Jeśli uda Ci się coś ciekawego tu znaleźć albo ulepszyć – daj proszę znać.
To jest wpis #27. Zapraszam do kolejnych. Jeśli chcesz z czymś się nie zgodzić, zaprotestować – pisz śmiało w komentarzach.
CLI dopiero co kazało wychodzić a teraz mamy wracać?:)
CLI to inny model, a kompas inflacyjny inny. Teraz mają faktycznie przeciwstawne wskazania.
To zresztą nic nadzwyczajnego, nawet zwykłe Dual Momentum oraz GGCE też mają teraz przeciwstawne wskazania. Nic oparte o trend i momentum nie da wskazań ostrożności, gdy rynek jest przy ATH, takie coś zawsze będzie opóźnione względem rynku.
Swoją drogą, spróbowałem połączyć te modele, tj. wdrożyć CLI jako filtr trendu w powyższej strategii kompasu, i wyniki były… bardzo podobne. Faktycznie mniejszy jest drawdown, który w ostatnich tygodniach był rekordowy na tej tylko-trendowej strategii (a wariant z CLI już od miesiąca jest poza sektorami agresywnymi, w obligacjach), ale w kontekście CAGR za ostatnie 20 lat, nic to nie poprawia. Choć coś w kontekście bezpieczeństwa (mniejsze obsunięcie) tak.
Ale jeśli zapytałbyś co ja robię obecnie, to nie, ja nie wracam, dopóki CLI nie da mi sygnału powrotu. Może będzie to już za miesiąc, a może za jakiś dłuższy czas. Jestem obecnie praktycznie poza rynkiem akcyjnym (ale to moja strategia, niekoniecznie najlepsza, nie rekomenduję, każdy musi dobrać strategię do siebie i swoich realiów).
Czy planuję stosować ten konkretny kompas w swoim handlu? Być może, jak zobaczę jak (i czy dobrze) zachowa się na następnej bessie, kiedykolwiek ona nastąpi. Na razie ma mój benefit of the doubt, ale czekam cierpliwie z wdrożeniem na jakieś nowe dane out-of-sample.
Piszesz że CLI jest w obligacjach – jak sprawdzałem to obligacje dawały mniejsze wyniki jak „gotówka” (EUR overnight rate swap)
Masz rację, w połowie lipca przeszło na obligacje, w połowie sierpnia już na gotówkę. Choć to dla mnie kosmetyczna zmiana, bo oba mają prawie takie samo relatywne momentum.
Przykładowo dla wersji „tylko polskiej”: WIBOR3M = 3,8%, stopa zwrotu z TBSP (obligacje stałokuponowe) to 3,7%. W połowie lipca TBSP było r/r 5,5%, więc wtedy różnica była większa.
Ale ogólnie, CLI od połowy lipca jest w trybie risk-off.
Czy w tym trybie trzymać będzie obligacje, czy gotówkę, to dla mnie jest już mało istotna różnica, traktuję to umownie tak samo. Tak czy inaczej nie będzie to driverem wyniku strategii w długim terminie.
Ja przynajmniej nie zmieniam z pietyzmem z obligacji na gotówkę. Stosuję to tak: mam sporo obligacji detalicznych skarbowych polskich 1-4 letnich (inflacyjnych też), i de facto trzymam je jako gotówkę, uważam je za płynne, ale nie handluję na nich z miesiąca na miesiąc.
Natomiast to, na co już patrzę z pietyzmem, to czy wskazuje mi mieć akcje, czy nie, bo to już dużo zmienia.
Istotny zarobek na strategii typu CLI będzie przede wszystkim w silnych hossach akcyjnych (jaka była choćby niedawno), a gdy jest się już poza tym rynkiem, to jest się po prostu w trybie przetrwania i oczekiwania na inną, lepszą okazję rynkową. Która może trafić się już za miesiąc, dwa (jeśli sygnał risk-off się odwróci), a może dopiero za 3 lata po kolejnej bessie.
Czy przeczekasz ten okres w gotówce, czy w obligacjach, to już dla mnie różnica kosmetyczna, momentum relatywne jest tam głównie po to, żeby uniknąć jakiejś zapaści obligacyjnej typu 2022 – o ile trzymasz rynkowe obligacje. Ja w tej chwili rynkowych mam blisko zera.
Hej,
Wyniki ciekawe, ale stopień skomplikowania zbyt mnie przerasta.
Naprawdę trzeba by w tym siedzieć aby zaimplementować, dodatkowo tak jak mówiłeś świat się zmienia, sektor energi się zmienia, a cel inflacyjny zapewne też będzie zwiększany, co jeszcze bardziej to komplikuje.
To, co piszesz, to sensowne podejście. Najważniejsze to znaleźć i wybrać sobie taką strategię, której się ufa. Bo będzie trzeba z nią wytrzymać kiedyś w jej gorszych czasach.
Dlatego też o tym piszę i prezentuję różne, bo ktoś uzna, że to właśnie ta, a ktoś inny się zainspiruje i być może wymyśli jeszcze fajniejszą.
Akurat implementację to możesz z modelem językowym dziś zrobić w kilka minut. Ale właśnie ta łatwość bywa pułapką, bo po co komu skomplikowana strategia, w której nie będzie chciał wytrwać?
Ja ten kompas zostawiam sobie na razie w trybie „do obserwacji”, zobaczę po prostu jak spisuje się w różnych warunkach rynkowych w przyszłości. Jak przetrwa próbę kilku powiedzmy „sztormów”, to wtedy poważniej uwzględnię u siebie.